Przejdź do treści

Zapach górskiego poranka

Dzień zaledwie budził się ze snu. Szarość zwiastująca świt z wolna rozlewała się po wschodniej stronie nieba. Joanka otworzyła okno na balkon i do pokoju zaczęły napływać fale chłodu. Stanęła w progu, wzięła głęboki oddech i zamknęła oczy, jakby delektowała się smakiem powietrza. „Rześko” – powiedziała uśmiechając się łagodnie – „zupełnie jak w górach, pamiętasz?”. Podszedłem do niej i oboje wyszliśmy na zewnątrz otuleni kocami. Nie mówiliśmy wiele. Kontemplowaliśmy piękno chwili, która przywołała w nas dobre wspomnienia. Lubimy zapach poranków. To nasza mała przyjemność.

Niedawno pisałem o tym, że współczesny człowiek jest zmęczony nadmiarem wrażeń. Codzienna dawka bodźców znieczula nas tak dalece, że przestajemy dostrzegać cudowność prostych doznań i rzeczy. Kto dziś zatrzymuje się zachwycony zachodem słońca, wsłuchuje się w śpiew ptaków lub cieszy się wonią kwiatów i ziół?

Biegniemy. Odurzeni karnawałem myśli, planów i różnorakich chęci, idziemy spiesznie przed siebie, nie rozglądając się zbytnio na boki. Ze słuchawkami na uszach, z facebookiem, twitterem i pocztą w smartfonie – tak, jesteśmy nowocześni i na bieżąco ze wszystkim co się dzieje. Wszędzie. O każdej porze. I jak żadne pokolenie przed nami doświadczamy niezrozumiałego niepokoju i poczucia bezsensu. Skąd się to bierze?

Znużeni i nienasyceni zarazem przeszukujemy wciąż skarbce wirtualnych przyjemności. Chcemy czegoś co nas oczaruje, zachwyci, da choćby kęs szczęścia lub spełnienia. Chłoniemy więc ruchome obrazki i muzykę z cyfrowych odtwarzaczy, jak multimedialni nałogowcy, momentami nietrzeźwi od nadmiaru dźwięków i barw.

Niestety, z uwagą zredukowaną do rozmiarów plastikowych pudełeczek, przegapiamy prawdziwy teatr małych nieskończoności, rozgrywający się w każdej minucie dokoła nas.

Powiedz, czy wiedziałeś, że twoje serce uderza średnio 80 razy na minutę? W tym samym czasie wykonujesz również około 10 oddechów. Dzięki temu żyjesz, choć zwykle wcale o tym nie myślisz.
Gdy wieje wiatr, pada deszcz lub świeci słońce działają potężne siły przyrody oraz całego kosmosu, które sprawiają, że akurat na naszej planecie może istnieć życie. A wydawałoby się, że to nic wielkiego.
Każda chwila jest jedynym w swoim rodzaju zjawiskiem, na bieżąco stwarzanym przez Tego, który Jest Życiem. Jesteś, ponieważ On wciąż wypowiada twoje imię i swoim Słowem powołuje cię do istnienia.

Żyjemy otoczeni galerią cudów… Blaskiem gwiazd rozsypanych na czarnym atłasie nieba, ciepłą ręką bliskiej osoby, uśmiechem przyjaciela, uszczypnięciami mrozu, parą unoszącą się z ust w zimowe wieczory, smakiem pomarańczy, aromatem kawy, aksamitną miękkością kwiatów,  mokrym nosem psa i szorstkim językiem kota, zapachem poranków…

Ta nasza nudna codzienność, „szara rzeczywistość” sponiewierana w nasączonych narzekaniem westchnieniach – jest jak ogród tętniący wspaniałością. Trzeba tylko pozwolić sobie na dostrzeganie i odczuwanie. Czasami zatrzymać się. Być. Świadomie. I obserwować.

Kto wie, może okazać się, że jesteśmy bardzo szczęśliwymi ludźmi, choć do tej pory nie umieliśmy tego zauważyć?

A może nawet odkryjemy, że właściwie nie potrzeba nam zbyt wielu multimedialnych rozrywek, chociaż dotąd nie umieliśmy się bez nich obyć?

Życie jest na wyciągnięcie ręki. W każdej chwili. O ile potrafi się je zobaczyć.

Jeden komentarz

  1. o. Miłosz Zwardoń o. Miłosz Zwardoń

    Bóg Stwórca – piękna natury;
    Bóg Stwórca – całego wszechświata;
    Bóg Stwórca – bardziej nieogarniony – niż ogarniony i jeszcze nie do końca ogarniony – wszechświat;
    to On, On jest za tą przestrzenią i czasem.
    Czy ktoś pomyślał o tym?
    Czy ktoś pomyślał, że podziwiając naturę , podziwia Stwórcę?
    o. Miłosz Zwardoń

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.